Twardy brexit może zagrozić polskiemu eksportowi do UK

brexit 20190

Na ponad dwa miesiące przed datą wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wciąż nieznany jest jego scenariusz – czy kraj ten czeka tzw. twardy brexit, czy uda się jednak wypracować konsensus, od którego brytyjscy parlamentarzyści wydają się być bardzo dalecy. Niepewność ta powoduje wahania funta i ogranicza eksport do tego ważnego dla Polski partnera handlowego. W razie braku umowy polskie firmy ucierpią jeszcze bardziej.

Przegrana rządu w głosowaniu nad politycznym zatwierdzeniem podpisanego w dniu 25 listopada porozumienia unijno-brytyjskiego na temat brexitu nie była zaskoczeniem, choć komentatorzy podkreślają, że skala tej porażki urzędującego premiera była największa w historii liczącego ponad dwa wieki brytyjskiego parlamentaryzmu. Ponad dwie trzecie posłów, w tym 118 z ugrupowania brytyjskiej premier, opowiedziało się przeciwko projektowi (432 versus 202 za). Jednak rząd w środę wieczorem zdołał przetrwać wotum nieufności, o które zawnioskował od razu po pierwszym głosowaniu lider Partii Pracy Jeremy Corbyn. Przewaga była jednak nieznaczna (19 głosów, 325 do 306).


– Trzeba uwzględnić to, że w mocy pozostaje ustawa przyjęta przez parlament brytyjski ostatecznie w czerwcu ub.r., która determinuje, że Wielka Brytania wychodzi z UE – z porozumieniem lub bez niego – 29 marca – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Przemysław Biskup, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Termin ten może ulec przesunięciu, ale konieczne są do tego określone warunki proceduralne, które – według eksperta PISM – będą trudne do spełnienia.

– Po pierwsze, po stronie brytyjskiej musi zostać uchwalona ustawa, która zmieni ustawowy termin wyjścia z UE, który obowiązuje od czerwca ub. r. Po drugie, rząd brytyjski musi postarać się o akceptację wniosku o przedłużenie negocjacji przez 27 państw UE – wyjaśnia dr Przemysław Biskup.

Zobacz:  Ulga dla klasy średniej. Jak z niej skorzystać i kiedy się opłaca?

Jak wynika z wypowiedzi europejskich przywódców, taka zgoda jest możliwa, ale wyłącznie w celu realizacji konkretnego programu działań, czyli np. przeprowadzenia wyborów, referendum czy dokończenia procesu legislacyjnego. Na razie, mimo wiszącego nad głową i od dawna znanego terminu rozstania Unii i Wielkiej Brytanii, takiego programu nie udało się uzgodnić. A eksperci są zgodni co do tego, że brak porozumienia odbije się na wyspiarskim kraju mocniej niż na Wspólnocie.


– Myślę, że na razie wciąż istnieje szansa na uniknięcie brexitu bez porozumienia, czyli tzw. twardego brexitu, natomiast te szanse systematycznie maleją – ocenia dr Przemysław Biskup. – Pozostało nieco ponad 70 dni do daty zapadalności brexitu, w tym nieco ponad 40 dni roboczych, a to oznacza, że każde dowolne działanie, które trzeba w tym celu zrealizować, praktycznie wiąże się z koniecznością uchwalenia po stronie brytyjskiej ustaw. Jest to bardzo trudne do skoordynowania i wymaga maksymalnego skupienia woli po stronie brytyjskiej. Głosowanie nad porozumieniem w Izbie Gmin pokazało, że takiej wizji, która by jednoczyła wszystkich posłów, na razie nie ma.

Twardy brexit oznacza prawdopodobnie wprowadzenie ceł po obu stronach kanału La Manche, co sprawiłoby, że dla wielu firm eksport i import stałby się nieopłacalny. Jest to bardzo istotne dla polskich przedsiębiorców. Wielka Brytania jest bowiem trzecim (z bardzo niewielką stratą do Czech) partnerem eksportowym naszego kraju. Od stycznia do listopada 2018 roku wartość wysłanych tam towarów sięgnęła 12,7 mld euro, co odpowiadało 6,2 proc. całego eksportu. Import był ponad dwa razy niższy (5 mld euro, 2,4 proc., 10. miejsce). Przed decyzją o brexicie, w analogicznym okresie 2015 roku do Wielkiej Brytanii wysyłaliśmy 6,7 proc. eksportu, a kraj ten zajmował drugie miejsce na liście odbiorców polskich produktów. Nominalnie nastąpił wzrost, ale wolniejszy niż w wypadku innych krajów.

Zobacz:  Sfinansowanie swojego pomysłu, czyli skąd wziąć pieniądze na startup?

– Próbowaliśmy szacować skalę wpływu brexitu przez kanał handlowy, czyli przez to, ile eksportujemy do Wielkiej Brytanii – mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao SA. –  Nasze szacunki mówią, że to jest około 0,1-0,2 proc. całego naszego PKB, więc to są dosyć znaczące liczby, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że mówimy o dosyć odległym kraju i o wpływie tylko jednej sytuacji na cały wzrost gospodarczy.

Wymieniona przez ekonomistę suma oznacza przedział od 2 do 4 mld zł przy 54 mld zł eksportu i 21,4 mld zł importu (I-XI 2018).

Jak podkreśla Marcin Mrowiec, cała ta sytuacja polityczna przekłada się na dużą niepewność na rynkach finansowych.

– Prawdopodobnie czeka nas bardzo duża zmienność notowań funta. Natomiast wyjąwszy scenariusze najczarniejsze, czyli wyjście bez żadnej umowy, duża część tego, co się miało wydarzyć, prawdopodobnie już jest w cenach – mówi główny ekonomista Banku Pekao SA.

Podkreśla on jednak, że wciąż liczy na wypracowanie jakiegoś kompromisu, bo jego brak byłby gospodarczym ciosem dla brytyjskiej gospodarki.

– W kolejnych tygodniach czeka nas prawdopodobnie jakaś forma ucierania nowego kompromisu, porozumienia, dlatego że prawdopodobnie większość zdaje sobie sprawę, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez porozumienia byłoby bardzo dużą katastrofą gospodarczą i prawdopodobnie nie będą chcieli do tego dopuścić – mówi Marcin Mrowiec.

źródło: Newseria.pl

Kurs EUR/GBP

Rynek z coraz mniejszym prawdopodobieństwem dopuszcza opcję chaotycznego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Nie oznacza to jednak, że takie ryzyko nie istnieje. Zbliżający się termin brexitu, tj. 29 marca, ogranicza opcje Theresie May. Jeżeli odrzucimy najmniej prawdopodobne scenariusze – tj. drugie referendum, twardy brexit, brak brexitu, nowe wybory – pozostaje bardziej kompromisowe porozumienie z możliwym przesunięciem o kilka tygodni terminu wyjścia Wielkiej Brytanii w UE. O tym przesunięciu słyszeliśmy już zresztą oficjalnie zarówno ze strony UE, jak i Wielkiej Brytanii (ubiegłotygodniowe informacje „Evening Standard”).

Zobacz:  Kurs funta wzrośnie - prognozują amerykańskie banki

Funt w relacji do pozostałych głównych walut (G10) jest przeceniony. Wspomniany scenariusz jest pozytywnym dla funta i mógłby doprowadzić do wzrostu wartości w przedziale 5-10 proc. do końca roku. Przed jego aprecjacją powstrzymują mniej prawdopodobne, ale cały czas realne, negatywne scenariusze, które w przypadku ich realizacji mogłyby przyczynić się do spadku wartości brytyjskiej waluty.

Kurs EUR/GBP stopniowo spada od tygodnia, a dzisiaj osiągnął najniższy poziom od listopada, spadając do ok. 0,881. Dzieje się to oczywiście na fali globalnego, choć obecnie ograniczonego, umocnienia funta. Jednak potencjał spadkowy euro do funta wydaje się w bieżącej sytuacji (słabości gospodarczej strefy euro) większy niż wzrostowy funta do dolara. Funtowi brakuje obecnie ok. 14 proc. do poziomu sprzed referendum – ok. 0,76. Choć poziom ten może szybko nie wrócić, to w przypadku łagodniejszego brexitu i kontynuacji osłabienia gospodarczego w strefie euro w kolejnych miesiącach, można ostrożnie przyjąć, że EUR/GBP powróci do poziomu ok. 0,80 lub nawet nieco niżej.

źródło: Cinkciarz.pl

Powyższy komentarz nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Został on sporządzony w celach informacyjnych i nie powinien stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Cinkciarz.pl Sp. z o.o. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu.