Najpóźniej do 2016 roku kraje członkowskie UE mają wdrożyć dyrektywę BRRD w sprawie reguł restrukturyzacji banków oraz określenia kluczowych zasad finansowania mechanizmu uporządkowanej likwidacji banków. Pozwala ona na przejmowanie przez bank oszczędności obywateli w sytuacjach kryzysowych i opiera się na mechanizmie już zastosowanym na Cyprze w 2013 roku.

Komisja Europejska przygotowała dyrektywę pt. „Bank Recovery and Resolution Directive” (BRRD), zgodnie z którą bank zagrożony bankructwem będzie mógł – w majestacie prawa – zabrać swoim klientom środki zgromadzone na rachunkach oszczędnościowych. Treść dyrektywy opublikowana została już w maju 2014 roku, a od stycznia 2015 miała być wdrażana w poszczególnych państwach, tak by w roku 2016 wszystkie kraje unijne posiadały jednolity system.

Bail in - mechanizm legalnego złodziejstwa
Pod koniec maja tego roku KE wysłała ponaglenie do kilka państw, w tym do Polski, dając zaledwie dwa miesiące na dostosowanie krajowego prawa do prawa unijnego w zakresie restrukturyzacji banków, grożąc jednocześnie – w razie uchylania się od tego „obowiązku” – wniesieniem sprawy do Trybunału Sprawiedliwości i wielomilionowymi karami.

W 2013 roku, gdy cały cypryjski sektor bankowy stanął na granicy bankructwa, rząd zastosował mechanizm „ball in”, który polegał na wprowadzeniu specjalnego „podatku ratunkowego”. Od depozytów do 100 tys. euro zabierano na ratowanie instytucji finansowych 6,75 proc. wartości oszczędności, a od depozytów powyżej 100 tys. euro – 9,9 proc.

Nowe zasady „okradania obywateli w majestacie prawa” – jak często piszą dziennikarze odnosząc się do dyrektywy unijnej – zostały opracowane po kryzysie finansowym w 2008 roku. Przywódcy świata postanowili na posiedzeniach grupy G20, że w celu ratowania banków posłużą się pieniędzmi podatników.

Po jednym z takich spotkań G20 poseł do Parlamentu Europejskiego Gunnar Hökmark, autor projektu ustawy o ratowaniu banków przekonywał, że nowy system „bail-in,” wysyła jasny komunikat do akcjonariuszy banków i wierzycieli, że sami będą musieli uporać się ze swoimi problemami, a nie obarczać kosztami „restrukturyzacji” podatników [czyli najbezczelniej w świecie odwrócił prawdę o 180 stopni – admin]. Jednak faktem jest, że to właśnie na zwykłych zjadaczy chleba, którzy trzymają swoje oszczędności w banku, przerzucona została odpowiedzialność za nieuporządkowaną politykę bankowców.

Już w marcu „Economic Times” donosił, że według waszyngtońskiego Instytutu Finansów Międzynarodowych (IIF), który prezentuje stanowisko globalnych instytucji finansowych „cypryjskie podejście dotyczące przerzucania odpowiedzialności za ratowanie banków na deponentów i wierzycieli, prawdopodobnie stanie się modelowym postępowaniem w przypadku upadłości banków w innych miejscach w Europie”.

Warto pamiętać, że przed atakiem na system bankowy na Cyprze, konfiskaty depozytów bankowych były rozważane w kilku innych krajach. Ponadto silne podmioty finansowe, które wywołały kryzys bankowy na Cyprze, są również architektami programów oszczędnościowych narzuconych w Unii Europejskiej i Ameryce Północnej.

Nowe reguły postępowania zostały zatwierdzone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny znacznie wcześniej, a kryzys cypryjski miał być swoistym papierkiem lakmusowym, sprawdzającym działanie nowego mechanizmu.

Ostatecznym celem jest stworzenie systemu, eliminującego konkurencję ze strony małych banków z daleko posuniętą centralizacją i koncentracją władzy instytucji finansowych.

Zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w USA istnieją już od dawna przepisy dotyczące konfiskaty depozytów bankowych. We wspólnym dokumencie Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC) i Banku Anglii zatytułowanym „Resolving Globally Active, Systemically Important, Financial Institutions” przewidziano procedury, zgodnie z którymi depozyty upadających banków zostaną zamienione na „kapitał własny”. Oznacza to, że skonfiskowane pieniądze z kont bankowych zostaną wykorzystane w celu wypełnienia zobowiązań finansowych upadających banków. W zamian, posiadacze skonfiskowanych lokat bankowych, staną się akcjonariuszami upadającej instytucji finansowej.

W 2013 roku rząd kanadyjski opublikował dokument pt. „Praca, wzrost i trwały dobrobyt. Gospodarczy plan działania 2013″. Przekazany on został wówczas do parlamentu wraz z projektem budżetu na 2014 rok. Dokument przewidywał wprowadzenie procedury „bail in” dla banków o znaczeniu systemowym.

Banki te – zgodnie z przedstawionym projektem – miały w razie kryzysu być dokapitalizowane poprzez „szybką konwersję niektórych zobowiązań w kapitał regulacyjny.” Innymi słowy, w razie zagrożenia bankructwem bank mógłby „dokapitalizować się,” wykorzystując w tym celu pieniądze swoich klientów, czyli konfiskując oszczędności zgormadzone na lokatach w zamian za akcje upadającej instytucji bankowej.

Kanadyjski plan z 2013 roku przyznawał, że proponowane ramy „bail-in” były zgodne z reformami w innych krajach i „kluczowymi standardami międzynarodowymi.” Dodajmy „standardami” konfiskaty depozytów bankowych, które od kilku lat są dyskutowane za zamkniętymi drzwiami w różnych instytucjach, gdzie spotykają się prezesi banków centralnych i ministrowie finansów najważniejszych państw.

Jedną z takich instytucji jest Rada Stabilności Finansowej (FSB) z siedzibą w Bazylei w Szwajcarii oraz Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS). Szefem FSB jest były prezes Banku Kanady Mark Carney, który w 2013 roku został powołany przez rząd brytyjski – jako pierwszy obcokrajowiec – na szefa Banku Anglii.

Obecnie FSB koordynuje wdrażanie procedury „bail-in” we współpracy z krajowymi organami finansowymi, MFW i BIS.

Przewodniczący FSB, Carney odegrał kluczową rolę w kształtowaniu mechanizmu „bail-in” dla upadających banków kanadyjskich. Przed rozpoczęciem kariery w bankowości centralnej był starszym dyrektorem w jednym z największych banków inwestycyjnych na świecie – Goldman Sachs. Banku, który działa jako doradca finansowy dla wielu rządów, korporacji i miliarderów, a który przygotował plan „ratowania” instytucji finansowych w UE.

Goldman Sachs, zatrudniający byłego premiera Polski Kazimierza Marcinkiewicza, przyznał się do osłabienia walut krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w wyniku czego zarobił „dużo ponad to, co zakładał”.

Źródło: natwestinternational.com., reuters.com., oide.sejm.gov.pl., bs.net.pl., globalresearch.ca.
Agnieszka Stelmach

http://www.pch24.pl