AnaCap, brytyjski fundusz private equity specjalizujący się w finansowaniu nowych pomiotów bankowych, już napisał nowy rozdział w historii rozwoju lokalnego rynku finansowego. Stało się tak dzięki pewnej flagowej spółce portfelowej - bankowi Aldermore; instytucji, która znalazła się na liście nowych, dynamicznych banków nieobawiających się rzucić wyzwanie konserwatywnej "Wielkiej Czwórce" - Barclays, Lloyds, HSBC i Royal Bank of Scotland - od ponad stu lat dominującej w krajobrazie tamtejszej bankowości.

Grupa uzyskała wspólne miano "challenger banks", czyli banków-pretendentów. Nie jest to jednak grupa jednorodna - niektóre z tych banków to typowe start-upy, założone kilka lat temu, inne - jak założony przez Lloydsa TSB - to spółki-córki już istniejących instytucji.

Virgin Money
Pionierskim, powstałym od zera "challengerem", któremu w 2010 roku udało się uzyskać pełną licencję bankową był Metro Bank (była to pierwsza licencja od 150 lat - co chyba najlepiej pokazuje skostnienie brytyjskiej bankowości!). Od tamtej pory zgodę brytyjskiego regulatora na prowadzenie działalności bankowej uzyskało sześć nowych instytucji, a chęć ubiegania się o licencje wyraziło kolejnych 30 podmiotów. Pięć banków-pretendentów - Shawbrook, Virgin Money, TSB, OneSavings Bank i właśnie Aldermore - już jest notowanych na londyńskiej giełdzie. Kapitalizacja giełdowa Aldermore, który zadebiutował w marcu tego roku, wynosi obecnie ok. 650 milionów funtów.

Od czasu otwarcia brytyjskiego rynku na nowe podmioty "challengery" niemal podwoiły udział w rynku kredytów detalicznych, w tym kredytów hipotecznych - od 4 proc. w 2010 roku do 7 proc. w 2013.

Obserwatorzy brytyjskiego rynku finansowego zauważają, że nowe banki są w stanie świadczyć usługi szybciej i lepiej od zasiedziałych, konserwatywnych instytucji, zazwyczaj obciążonych balastem archaicznych i niewydolnych systemów informatycznych, ze skomplikowanym i długotrwałym procesem decyzyjnym. Natomiast niższe koszty operacyjne "challengerów" pozwalają na oferowanie klientom atrakcyjniejszego oprocentowania oraz dodawanie do rachunków czegoś ekstra.

Zdaniem analityków, kolejna przewaga tych małych, ambitnych instytucji wynika z możliwości świadczenia wysoce spersonalizowanych usług - dotyczy to zarówno standardów obsługi klienta, jak i projektowania konkretnych produktów bankowych pod określone grupy użytkowników. Podkreśla się także niespotykane do tej pory tempo wydawania decyzji - na przykład w niektórych przypadkach decyzja o udzieleniu kredytu hipotecznego podejmowana jest w tym samym dniu, w którym złożony został wniosek.

Obserwatorzy rynku zwracają uwagę na nowatorskie podejście do bankowości jako takiej, czyli oferowanie nie tyle produktów, a rozwiązań, ich prostotę, budowanie partnerskich relacji z klientami, a także zatrudnianie osób spoza sektora, aby mogli wnieść świeże spojrzenie.

Trudno powiedzieć, czy pretendentom uda się poważnie zagrozić bankowym gigantom - analitycy zwracają uwagę, że ewentualny sukces nie będzie łatwy i podkreślają, że tradycyjne banki zrobią wszystko, aby obronić dotychczasowe zyski i udziały w rynku. To już się dzieje.

Pojawienie się w Wielkiej Brytanii "challenger banks" zmusiło panów w melonikach do zweryfikowania dotychczasowych praktyk, wprowadzenia nowych kanałów dystrybucji, unowocześnienia technologii oraz zmodyfikowania relacji z klientem. Ale, co ważniejsze, zmiękczyło regulatora rynku i doprowadziło do uproszczenia procedury wnioskowania o licencję bankową, czy też zmuszenia dinozaurów do podjęcia współpracy z ujadającymi ratlerkami, chociażby w formie wymiany danych o klientach. Warto też wspomnieć o przyjętym pod koniec ubiegłego roku rozwiązaniu ułatwiającym przenoszenie rachunku bieżącego (Current Account Switch Guarantee). Teraz klienci brytyjskich banków mogą w ciągu siedmiu dni roboczych przenieść do innego banku nie tylko konto, ale także przypisany do niego debet i stałe płatności. Wcześniej potrzebowali na to aż 30 dni. Ale największymi beneficjentami tych zmian są i będą klienci.

źródło: PRNews.pl