Jeszcze niedawno brytyjska gospodarka przeżywała okres rekordowo niskiego – dla powojennego okresu – poziomu inflacji. Ostry spadek zaczął się w 2013 r., aby w 2015 r. osiągnąć poziom około zera. W 2016 krzywa indeksu cen konsumpcyjnych (CPI) zaczęła się piąć do góry, aby w obecnym miesiącu osiągnąć 3% w relacji do września 2016. Taki poziom wzrostu cen notowano ostatnio w 2012 r.

W polityce monetarnej brytyjskiego banku centralnego, tj. Bank of England, „ulubionym” poziomem rocznego wzrostu cen jest 2%. Taka wielkość jest uważana za optymalną, ponieważ pozwala stymulować zrównoważony wzrost gospodarczy. Natomiast zerową inflację - choć wydawałoby się to błogosławieństwem dla konsumentów i kredytobiorców - wini się za stagnację w gospodarce. Z kolei im bardziej inflacja jest wyższa jest 2%, tym bardziej grozi destabilizacją gospodarki. Stąd bank centralny stara się regulować poziom wzrostu cen przez obniżanie lub podwyższanie centralnej stopy procentowej, tj. kosztu pieniądza, w celu pobudzania lub chłodzenia koniunktury. Obecnie centralna stopa wynosi zaledwie 0,25% i powszechnie oczekuje się, że Bank of England w najbliższych miesiącach zacznie stopniowe podwyższanie.

Pojawienie się trzyprocentowej inflacji przynosi znaczące zmiany dla wielu uczestników życia gospodarczego. Zbyt wysoka inflacja, to przeważnie powód do zmartwienia, ale nie dla osób pobierających państwową emeryturę, ponieważ chroni ich tzw. potrójny zamek (triple lock) wprowadzony w 2011 r. Ustawowo podwyżka emerytur dokonuje się corocznie w kwietniu i wzrost musi wynieść co najmniej 2,5% (pierwszy „zamek”), ale tylko wtedy kiedy wskaźnik wzrostu wynagrodzeń (drugi „zamek”) lub wskaźnik wzrostu cen (trzeci „zamek”) jest niższy od rzeczonych 2,5%. Natomiast jeśli któryś z tych dwu wskaźników jest wyższy od 2,5% wtedy podwyżka jest wyrównaniem do najwyższego wskaźnika. Do kwietniowej podwyżki za podstawę bierze się wskaźniki z września poprzedniego roku. Oznacza to, że emeryci dostaną od najbliższego kwietnia trzyprocentową podwyżkę. Obecnie wysokość pełnej państwowej emerytury wynosi £160 tygodniowo, co rocznie daje £8.297.

Ten mechanizm „potrójnego zamka” okazał się niezwykle korzystny dla emerytów. W ostatnich latach emerytury rosły szybciej niż zarobki pracujących, konkretnie od 2011 r. emerytury wzrosły o 23%, a płace tylko o 12,5%. W tym okresie realny wzrost płac prawie zawsze był niższy od 2,5%. W czasie ostatnich dwunastu miesięcy było to 2,1%, czyli brakło 0,9% do kompensacji wzrostu cen. To znaczy, że siła nabywcza zarobków zmniejszyła się.

Realne płace nie nadążają za inflacją

Wzrost inflacji w UK i jego skutkiJeśli chodzi o emerytury, to Theresa May zapowiadała zamianę „potrójnego zamku” na „podwójny”, to jest wymontowanie „pierwszego zamka”, tj. obowiązkową podwyżkę o co najmniej 2,5%, czyli ograniczyć się do kompensowania emerytom inflacji lub wyrównywania do poziomu wzrostu płac. Chodziło o zahamowanie zwiększania się obciążenia budżetu funduszem emerytalnym, co i tak jest nieuniknione ze względu na starzenie się społeczeństwa. Jednakże po nieszczęśliwych dla Theresy May czerwcowych wyborach rząd musiała odsunąć ten krok do 2021 roku, gdyż to był jeden z warunków koalicji z północnoirlandzkimi unionistami.

Wrześniowy wskaźnik wzrostu cen jest co roku podstawą do określenia wysokości progów podatkowych oraz zasiłków socjalnych, tzw. benefitów, w tym zasiłków na dzieci. Jednakże wysokość większości tych ostatnich została w ubiegłym roku zamrożona na cztery lata, tj. do marca 2020 r. W warunkach niskiej inflacji nie było to zbyt odczuwalne dla gospodarstw domowych, jednakże gdy ceny skoczyły o 3%, to już znacząco odbija się na realnych dochodach. Według placówki badawczej Institut for Fiscal Studies (IFS) oznacza to realny spadek dochodów o średnio £450 rocznie dla 10 milionów rodzin.

Zatrudnieni w sektorze publicznym - np. nauczyciele, policjanci, państwowa służba zdrowia - również odczują spadek wartości dochodów, ponieważ ich płace mogą wrosnąć w roku najwyżej o 1%. Taki limit został wprowadzony w 2013 r. w ramach polityki zaciskania pasa. Temat odmrożenia płac dla niektórych grup zawodowych, np. pielęgniarek, od dawna pojawia się w dyskusji publicznej, a w warunkach powrotu inflacji z pewnością zyska na intensywności.

Cień Brexitu wydłuża się

Za nadmierny wzrost inflacji wini się poreferendalny spadek kursu funta, który spowodował podrożenie importu. Funt jest nadal mniej wart o 14% względem euro i 10% względem dolara w porównaniu z poziomem sprzed referendum w czerwcu 2016. Wzrosły głównie ceny żywności, oraz paliw i surowców. Szef banku centralnego, Mark Carney, uważa, że wzrost inflacji potrwa do listopada. Carney stoi przed trudnym zadaniem, jak dozować wzrost centralnej stopy procentowej aby przy tym nie zdusić wzrostu gospodarczego. Wyższa stopa, to droższy kredyt, a więc większe raty w kredytach hipotecznych, które są największym obciążeniem gospodarstw domowych. Budownictwo jest powszechnie uważane za koło zamachowe gospodarki.

Obecnie Wielka Brytania ma największą inflację wśród najwyżej rozwiniętych krajów świata. Komentatorzy wiążą to z Brexitem. W Wielkiej Brytanii narasta przekonanie, że ekonomiczne skutki opuszczenia UE będą bardziej dotkliwe niż się spodziewano. Niedogodności związane z przynależnością do Unii coraz bardziej maleją w porównaniu z perspektywą znalezienia się poza Unią.

opracowanie: England.pl

Informacje o England.pl:
England.pl specjalizuje się w bezpłatnych transferach pieniężnych wykonywanych pomiędzy Wielką Brytanią i Polską. Wykonuje je nieprzerwanie od 2005 roku. Obsługuje ponad 50 tysięcy zarejestrowanych klientów i transferuje 400 milionów złotych rocznie. Dzięki internetowi można za pośrednictwem England.pl, bez wychodzenia z domu czy biura, bezpłatnie wysłać pieniądze najbliższym w Polsce czy regulować zobowiązania na terenie W. Brytanii. Przelewy są nie tylko darmowe - spośród konkurencji firma oferuje najszybsze przelewy Polska-Anglia i to bez dodatkowych opłat - dzięki temu pieniądze mogą znaleźć się w drugim kraju już nawet w 30 minut. Więcej na: www.England.pl