Od września zeszłego roku Ryanair odnotowuje najbardziej spektakularne zakłócenia lotów w swojej historii. Zaczęło się od 2 tysięcy lotów odwołanych jesienią 2017 r., a obecnie, w samym środku letnich wakacji, osiągają punkt kulminacyjny w postaci strajku personelu pokładowego.

Pierwsze poważne zakłócenia lotów już w 2017 r.

We wrześniu ubiegłego roku Ryanair był pierwszą linią lotniczą, która ucierpiała w związku ze światowym niedoborem pilotów. Nie potrafiąc odpowiednio zaplanować urlopów pilotów, przewoźnik był zmuszony odwołać 2 tysiące lotów, co dotknęło ponad pół miliona pasażerów. Mimo fali odwołanych lotów i odszkodowań należnych podróżnym na podstawie rozporządzenia (WE) nr 261, które w listopadzie 2017 r. mogły wynieść nawet 25 milionów euro, linie lotnicze poinformowały, że ich zysk w 2017 r. wzrósł o 11%. Uziemienie 25 samolotów zmieniłoby wyniki finansowe każdego przewoźnika, ale nie Ryanaira – jego właściciel, Michael O'Leary, nie widział potrzeby korekty celów finansowych firmy.

Kierownictwo musiało wierzyć, że jest w stanie utrzymać niskie koszty zatrudniania pracowników, dopóki piloci w Irlandii, Niemczech, Portugalii, Hiszpanii i Włoszech nie zagrozili strajkiem w okresie Bożego Narodzenia. Piloci i personel pokładowy Ryanair z całej Europy zmobilizowali się i podjęli wspólne działanie na masową skalę sprawiając, że firma po raz pierwszy w swojej 32-letniej historii uznała związki zawodowe.

Rozpoczęcie negocjacji

Od kwietnia 2018 r. było wiadome, że chociaż piloci mieli prawo być reprezentowani przez związki zawodowe, Ryanair nie traktował poważnie ich żądań. Poza wzrostem płac, większość pilotów skarżyła się na system transferu między bazami w Europie i Afryce, który negatywnie wpływa na ich życie rodzinne. Natomiast personel pokładowy wyraził obawy w związku z działaniami dyscyplinarnymi dotyczącymi nierealizowania celów sprzedażowych na pokładach samolotów.

Pracownicy z Irlandii, Hiszpanii i Belgii ogłaszają strajk, a załogi z Niemiec mogą pójść ich śladem

Po długim okresie nieskutecznych negocjacji trwającym od kwietnia do lipca 2018 r. piloci i personel pokładowy Ryanair ogłosili strajki. 12 lipca br. 100 z 350 irlandzkich pilotów reprezentowanych przez Irish Air Line Pilots’ Association (IALPA) zorganizowało 24-godzinny strajk. W związku z tym Ryanair musiał odwołać 30 lotów. Kolejne strajki planowane są na 20, 24, 25 i 26 lipca. Mogą one dotknąć około 60 tys. podróżnych. Niechęć Ryanair do zmiany sposobu zarządzania firmą tylko w ciągu czterech dni będzie kosztować dziesiątki milionów euro z tytułu odwoływania przez pasażerów rezerwacji w hotelach, wycieczek, spotkań itp. Ponadto, strajki zapowiadane przez personel w Niemczech, wpłyną na działalność Ryanair w sierpniu.

Poduszka finansowa

– Ryanair szczyci się rosnącymi zyskami, które osiąga kosztem niedostatecznie wynagradzanych pracowników i klientów odwołujących wakacje. Takie nieodpowiedzialne praktyki zarządzania nie powinny być dłużej stosowane. Jesteśmy przekonani, że tylko dobrze wypoczęta i zadowolona załoga może zapewnić bezpieczne loty 130 milionom podróżnych, które Ryanair obsługuje rocznie – mówi Marius Stonkus, prezes Skycop, firmy pomagającej odzyskiwać odszkodowania za opóźnione i odwołane loty. – Ostatni planowany strajk przyniósłby ponad 20 milionów euro w odszkodowaniach za odwołane loty, gdyby linie lotnicze musiały zapłacić za swoją niekompetencję w negocjacjach z pracownikami. Niestety strajki nie są powodem do wypłacania odszkodowań pasażerom i firma już teraz planuje kolejne kampanie zwiększające jej zyski.

Zaledwie kilka dni po strajku pilotów w Irlandii, Ryanair rozpoczął kampanię sprzedażową promującą przeloty za mniej niż 10 euro.

– Po raz kolejny wydaje się, że Ryanair zrobi wszystko, aby zrealizować swoje cele finansowe. Jego pracownicy domagają się lepszych warunków pracy, ale jak na razie obojętność jest jedynym rozwiązaniem, które ma do zaoferowania Michael O'Leary – komentuje Marius Stonkus.

Strajki uderzą w 65 tys. pasażerów

Piloci i personel pokładowy Ryanair z całej Europy zmobilizowali si꣹cznie lipcowe strajki mogą zakłócić loty około 65 tys. pasażerów, a obecne prawo Unii Europejskiej nie będzie ich chronić. – Strajki są traktowane jako nadzwyczajne okoliczności, dlatego Ryanair nie będzie musiał wypłacać do 600 euro odszkodowania za zakłócone loty. A nawet gdyby tak się stało, kwota ta nie pokryłaby wszystkich szkód moralnych i fizycznych, których pasażerowie doświadczą. Zachęcamy wszystkich podróżujących z Ryanair do sprawdzania statusu ich lotu i pamiętania, że linie lotnicze są zobowiązane do dbania o każdego pasażera w przypadku opóźnienia lotu powyżej dwóch godzin. Podróżni powinni otrzymać posiłki, napoje i mieć zapewniony dostęp do Internetu, a w razie potrzeby również zakwaterowanie – radzi Marius Stonkus.

źródło: Skycop.pl