Forex to potoczna nazwa największego rynku na świecie - rynku wymiany walut (Foreign Exchange - FX) . Jak sama nazwa wskazuje, na tym rynku handluje się pieniędzmi. Forex jest rynkiem OTC (Over The Counter), co oznacza że nie ma jakiegoś jednego konkretnego miejsca na świecie gdzie dokonuje się wszystkich operacji na tym rynku, a handel parami walut odbywa się za pośrednictwem internetu lub telefonów i globalnej sieci banków oraz domów maklerskich.

Rynek ten otwarty jest 24 godziny na dobę, poza weekendami - począwszy od otwarcia giełdy w Sydney w poniedziałek o godz. 8 (GMT+10) do zamknięcia handlu w Nowym Jorku w piątek o godz. 17 (GMT-5). Patrząc z perspektywy inwestora z Polski transakcji na tym rynku można dokonywać od godziny 23:00 w niedziele do 22:00 w piątek.

Przeciętny dzień notowań rozpoczyna się na wschodzie, od sesji azjatyckiej, do której kolejno włączają się Oceania, Japonia i Chiny. Z samego rana do gry dołącza rynek europejski - giełdy w Paryżu, Frankfurcie, Zurychu i Londynie. Około godziny 14-15 pojawiają się inwestorzy amerykańcy (Chicago i Nowy Jork) a zamykają się rynki otwarte na samym początku (Azja). Tym samym cały cykl trwający nieprzerwanie 24 godziny się zamyka i rozpoczyna od początku, i tak przez 5 pełnych dni w tygodniu.

W 2015 roku najczęściej wymienianymi walutami według kolejności były: dolar amerykański (87%), euro (33,4%), jen (23%), funt szterling (11,8%) oraz frank szwajcarski (8,6%).

Forex jest ryzykownym rynkiem a Twój kapitał na pewno będzie zagrożony jeśli zechcesz rozpocząć przygodę z rynkiem walutowym. Zapoznaj się zponiższym tekstem:

Co to jest Forex?[...] Dziś nie ma w Polsce internauty, który wcześniej czy później nie natknąłby się na reklamy forexu. [...] [...] Brokerzy internetowego foreksu, tak samo jak internetowe kasyna, oferują darmowe konta demonstracyjne z fikcyjną, sporą sumą pieniędzy, elektroniczne gadżety w prezencie i coś, czego nie oferują nawet kasyna, choć i one "dają" na początek tzw. bonusy. Przewagę zapewnia foreksowi zaiste czarodziejski mnożnik, który nawet bezrobotnemu od razu pozwoli poczuć się bogatym. Chodzi o tzw. dźwignię finansową zwaną w finansowym slangu "lewarowaniem", dość świeży wynalazek finansistów stosowany na coraz szerszą skalę (tu oznacza on wirtualne kredytowanie, w realnej gospodarce to kredytowanie wielokrotnie przekraczające wartość aktywów własnych i przyszłych dochodów pożyczkobiorcy – idealny sposób na zniewolenie długiem): jeśli internauta wpłaci 100 zł, a dźwignia wynosi 100, ma on nagle do dyspozycji 10 tysięcy. Może ich użyć oczywiście tylko do grania. [...]

[...] Jest coś, co matematycznie najściślej łączy ruletkę i forex: 95% internetowych graczy w końcu przegrywa wszystkie "zainwestowane” pieniądze. [...]

[...] Wielkie banki nigdy nie grają tak, jak internetowi gracze, którzy zresztą nie mają dostępu do odpowiednich informacji ani naprawdę wielkich pieniędzy, by wygrywać. [...]

[...] Istnieje fundamentalna różnica między pozycją internetowego gracza, a wielkimi graczami. Podczas gdy on próbuje wszelkimi sposobami i z pomocą licznych "strategii" odgadnąć kierunek wykresu, wielkie instytucje finansowe uprawiają "prawdziwą spekulację", tj. po prostu wpływają na wykres. Z pomocą dużych pieniędzy można to zrobić choćby na kilkanaście sekund (wtedy jak szalone pracują roboty transakcyjne w bankach i funduszach hedgingowych ), np. poprzez zmasowany atak na jakąś walutę bądź stworzenie odpowiedniej informacji, rozpowszechnionej przez media lub tylko wśród innych wielkich spekulantów. Oczywiście to źle wpływa na realną gospodarkę, ale póki co nie ma siły politycznej, która mogłaby to zmienić. [...] Read more