Krach kursu funta. Co dalej z brytyjską walutą?

pound sterling symbol

Rynek walutowy doznaje szoków wtórnych po krachu kursu funta. Tak duża zmienność kursu wybuchła po ogłoszeniu mobilizacji w Rosji i została podtrzymana przez serię posiedzeń banków centralnych, przedstawienie kontrowersyjnych pomysłów na politykę fiskalną przez gabinet Liz Truss i zwycięstwo prawicy we włoskich wyborach. Tłem w minionych dniach były pogłębiająca się bessa na rynkach akcji i kontynuacja odwrotu od obligacji.

Sytuacja na rynkach walutowych jest obecnie niezwykle trudna. Jakiekolwiek odbiegające od normy zdarzenia wpływające na gospodarkę, oddziałują znacznie bardziej na wycenę walut. Stąd też gwałtowny spadek wartości także polskiego złotego – trwający kryzys geopolityczny i rosnące ceny energii zmniejszają zaufanie inwestorów nie tylko względem lokowania kapitału nad Wisłą. Skutkiem tego wszystkiego, w ostatnich dniach kurs dolara po raz pierwszy w historii przebił 5 zł, dobijając do rekordowego poziomu 5,05 zł za 1 USD. Granicę 5 zł przekroczył również frank szwajcarski – 5,10 zł za 1 CHF. Wyjątkiem jest funt brytyjski, którego kurs w pewnym momencie spadł w okolice 5,10 zł.

Czy funt zrówna się wartością z dolarem?

W ostatni poniedziałek kurs funta spadł aż o 4,9 proc., do najniższego w historii poziomu 1,0327 dolara, po czym ustabilizował się na poziomie około 1,07 dolara, co oznacza spadek o ponad 1 proc. w ciągu dnia. Nastąpiło to po spadku o 3,6 proc. w piątek, kiedy nowy minister finansów Kwasi Kwarteng ujawnił historyczne obniżki podatków finansowane z największego wzrostu zadłużenia od 1972 r. – podaje Reuters.

Zobacz:  Kiedy złoty się umocni?

Kurs funta do dolara jeszcze nigdy w historii nie osiągnął poziom parytetu. Możliwe zatem, że król Karol III będzie pierwszym monarchą, który będzie świadkiem osiągnięcia przez GBP/USD poziomu 1,00 dol.

Funt był już pod presją po tym, jak Bank Anglii w zeszłym tygodniu zdecydował się podnieść stopy procentowe tylko o 50 punktów bazowych w porównaniu do 75 punktów bazowych Rezerwy Federalnej (USA). Negatywny sentyment do funta dodatkowo pogłębiają obawy o inflację w Wielkiej Brytanii, która osiąga szczyt na poziomie ponad 10%. Dodatkowo rekordowo niski poziom zaufania konsumentów oraz dane z badań ankietowych sugerują, że kurczy się zarówno sektor produkcyjny, jak i usługowy.

Dziś funt przez niektórych porównywany jest do najbardziej rozchwianych walut rynków wschodzących. Cechuje go słaby wzrost gospodarczy, wysoka, ocierająca się o wartości dwucyfrowe inflacja, oraz kilkuprocentowe deficyty: budżetowy i na rachunku obrotów bieżących z zagranicą.

Inwestorzy wyprzedają brytyjską walutę w obawie przed nowym planem gospodarczym rządu, w wyniku czego, brytyjskie obligacje skarbowe zaliczyły największą przecenę w historii. Słychać też głosy, że obecna sytuacja zaczyna przypominać atak spekulacyjny na funta z lat 80.

Rządząca premier Liz Truss ujawniła w miniony piątek szczegóły tzw. mini-budżetu. Ma on na celu pobudzenie długoterminowego potencjału wzrostu brytyjskiej gospodarki i zawiera potężne cięcia podatkowe:

  • Obniżenie podstawowej stawki podatku dochodowego z 20% do 19%.
  • Obniżenie wyższej stawki podatku dochodowego z 45% do 40%
  • Podwyżka podatku od osób prawnych do 25%, która miała wejść w życie w przyszłym roku, została na razie zawieszona. Podatek od osób prawnych pozostanie na niezmienionym poziomie 19%.
Zobacz:  Funt brytyjski z szansą na szybkie wzrosty?

Jeśli rząd uchwali te propozycje, będą to największe cięcia podatkowe od 1972 roku. Podczas gdy cięcia podatkowe pobudzają gospodarkę i powinny mieć pozytywny wpływ na walutę, to funt jednak doświadcza dalszej przeceny. Można to przypisać jednej głównej niepewności – jak te cięcia podatkowe zostaną sfinansowane? A to właśnie tego najbardziej obawia się rynek. Analitycy rynkowi wskazują, że rząd będzie miał duże trudności z finansowaniem deficytu w obliczu takiej niepewności gospodarczej.

Krytyczne komentarze popłynęły też z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i agencji ratingowej Moody’s – widać tu wyraźne wezwania skierowane do brytyjskich polityków, aby jeszcze raz przemyśleli to, na ile proponowane cięcia podatków są właściwe w obecnej sytuacji. Nie brak też sygnałów płynących z innych instytucji, że Wielką Brytanię będzie czekać długa i głęboka recesja.

Rynki generalnie lubią cięcia podatków, o ile nie są one finansowane skokowym wzrostem deficytu w okresie wysokiej inflacji. Czy ambicje premier Liz Truss zmuszą Bank Anglii do zwołania nadzwyczajnego posiedzenia? A może wyjątkowo szybko zakończą jej karierę?

W dwa dni po tym, jak kurs funta osiągnął rekordowo niskie notowania, Bank Anglii wykonał pierwszy, nieoczekiwany krok w kierunku gołębiej polityki i poinformował o skupie 2 letnich obligacji skarbowych, zakupy trwać będą do 14 października. Decyzja stanowi istotną zmianę ponieważ wcześniej bank informował o sprzedaży obligacji w październiku. Informacja spowodowała skokowy wzrost zmienności na rynku walutowym – kurs funta nieco się poprawił, ale na rynku pojawiły się spekulacje, że może to nie być koniec słabości tej waluty.

Zobacz:  Nowoczesne banknoty - na wojnie z fałszerzami pieniędzy

Czy w Polsce będziemy płacić tyle samo za wszystkie najważniejsze waluty świata?

„Dolar, euro, frank i funt po 5 zł? Nie jest to tak nieprawdopodobne jak mogłoby się to wydawać jeszcze kilka miesięcy temu. W zasadzie za dolara oraz franka płacimy bardzo podobnie, z lekką przewagą po stronie franka. Euro nie jest tak silne jak dwie wspomniane waluty, co jest związane z podobnymi problemami z którymi również boryka się Polska – wysoka inflacja i niepewność energetyczna. Z kolei za funta płacimy nieco ponad 5,33 zł, choć jeszcze w poniedziałek było to blisko 5,10. Patrząc na ostatnie lata funt kosztował nawet poniżej bariery 5 zł, dlatego nie można wykluczać scenariusza, w którym za wszystkie najważniejsze waluty na świecie płacilibyśmy tyle samo. Oczywiście musiałoby dojść do stabilizacji dolara i franka i znacznego umocnienia euro, przy dalszej umiarkowanej deprecjacji funta. Przy tym wszystkim nie moglibyśmy również doświadczyć jakiejś ekstremalnej przeceny polskiego złotego, choć biorąc pod uwagę ostatnie plany rządu dotyczące podatków od zysków ekstremalnych, może to zniechęcić inwestorów zagranicznych do wejścia do Polski i przestraszyć tych dotychczasowych” – piszą analitycy XTB.

źródła: Comparic, Cinkciarz.pl, XTB